Rumunia 8-22.09.2019

informacje, wrażenia, relacje etc. {Każdy nowy temat proszę zaczynać od daty w formacie yyyy.mm.dd}

Rumunia 8-22.09.2019

Postautor: gracjab » 22 sie 2019, 17:36

Cześć,
w tym roku kieruję obozem Studenckiego Koła Przewodników Górskich "Harnasie" z Gliwic. Jedziemy na kilkanaście dni do Rumunii pochodzić po górach.
Obóz wędrowny, plecakowy z namiotami, spanie głównie na dziko :) Budżetowy, gotujemy sobie sami (gaz, ognisko). W tej chwili jedzie nas 8 osób. W planie Baiului, Bucegi i Piatra Craiului. Jeśli ktoś był by zainteresowany wspólnym wyjazdem to proszę o kontakt.
Awatar użytkownika
gracjab
 
Posty: 418
Rejestracja: 01 lis 2015, 21:32

Re: Rumunia 8-22.09.2019

Postautor: KrzysiekJ » 29 lut 2020, 02:56

Może jakieś wrażenia z wędrówki - byłbym bardzo wdzięczny.

Sądzę, że nie tylko ja.
KrzysiekJ
 
Posty: 147
Rejestracja: 22 gru 2013, 01:43

Re: Rumunia 8-22.09.2019

Postautor: gracjab » 02 mar 2020, 09:28

Na prośbę Krzyśka J. piszę krótką relację. Szkoda, że nikt z naszego koła nie zdecydował się na wyjazd z nami, bo było warto :)
Wyjechaliśmy ostatecznie 8.09.2019 z Katowic z przesiadką i krótkim zwiedzaniem Budapesztu. Do Braszowa dojechaliśmy po południu 9.09.2019 skąd złapaliśmy autobus do Timisu de Jos i po uzupełnieniu elektrolitów w ostatniej knajpie udaliśmy się w poszukiwanie miejsca na rozbicie namiotów. Udało się znaleźć kawałek poczciwej łączki przy potoku.
Obrazek

10.09 Kanion Sapte Scari - Piatra Mare (1843 m) - nocleg (https://mapy.cz/s/dedadugozu)
Tego dnia trochę daliśmy sobie w kość - pierwszy dzień chodzenia z całym dobytkiem przy letniej aurze (do Rumunii pojechaliśmy z zapasem jedzenia na pierwsze 2-3 dni, namiotami, kuchenkami, zapasami gazu i całą resztą ekwipunku). Główną atrakcja dnia był Kanion 7 Drabin - głęboki kanion z wysokimi drabinkami przy wodospadach - momentami mieliśmy strach w oczach gdy nasze plecaki zaczęły nas lekko przeważać podczas wspinaczki tymi drabinkami. Jednak muszę przyznać, że było tam bardzo fajnie i kanion robi wrażenie. Następnie czekała nas "wspinaczka" na Piatra Mare. Po drodze chwilę odpoczęliśmy w Cabanie Piatra Mare - klimatyczne mikro schronisko z osiołkami :) Nagrodą tego dnia były piękne widoki i niesamowita cisza. Po urodzinowym toaście na szczycie (miałam tego dnia urodziny) udaliśmy się w dolinę Azugi w poszukiwaniu wody i miejsca na nocleg. Ogólnie przez cały pobyt musieliśmy bardzo pilnować zapasów wody, lato było tak jak u nas bardzo suche i momentami musieliśmy dokładnie liczyć ile musimy tej wody nosić. Tę noc spędziliśmy przy stacji uzdatniania wody :) więc nam jej nie brakło.
Obrazek Obrazek


11.09 - z doliny Azugi na "połoninki" -Vârful Neamțului (1923 m) - Lacul Orjogoaia (https://mapy.cz/s/cuvebecute)
Od rana łapanie wysokości, gdy udało nam się już przebić przez las - zdecydowaliśmy się iść poza szlakiem by uniknąć wchodzenia po ciasnych poziomicach. Gdy przebiliśmy się już na grzbiet nagrodą były widoki. Po przerwie na 2 śniadanie i suszenie namiotów czekała nas długa wędrówka przez wzniesienia przypominające połoniny. Największym wyzwaniem było odganianie psów pasterskich, które pilnowały pasących się stad owiec. Momentami było groźnie, od tego dnia każdy z nas miał w kieszeni kamień na wszelki wypadek. Źródła, w których mieliśmy zaczerpnąć wody wyschły, wieczorem odbyło się liczenie wody, na szczęście rano zrobiliśmy solidny zapas (ale musieliśmy to wszystko nieść). Noc zdecydowaliśmy się spędzić nad jeziorem - wodopojem (woda nadawała się do picia tylko dla zwierząt) na wysokości ok. 1490 m. Po przygotowaniu ciepłej pulpy i rozpaleniu ogniska - (ostrzegano nas przed niedźwiedziami w tej okolicy) i wyznaczeniu nocnych wart poszliśmy spać.
Obrazek Obrazek Obrazek

12.09 - Lacul Orjogoaia - Busteni (https://mapy.cz/s/denecagoca)
rano zostaliśmy otoczeni :), podczas przygotowywania śniadania nagle z lewej strony wzgórza nadeszło stado owiec, ścieżką środkową przybiegły krowy a od prawej konie - wszystko wolne i swawolne. Na końcu pojawiły się psy pasterskie i pasterz - znajomi z dnia poprzedniego. Ciąg dalszy widoków, pięknej pogody, owiec i psów pasterskich. Po śniadaniu zostało nam po litrze wody na głowę. Na szczęście po drodze trafiliśmy na dwa żródełka jednak podchodziliśmy do tej wody z ostrożnością ze względu na sąsiedztwo pastwisk. Po południu zeszliśmy do Busteni i udaliśmy się na poszukiwanie naszego kampingu Aviator. Tutaj dołaczyła do nas jedna osoba, która musiała zostać w PL dłużej. Resztę dnia przeznaczyliśmy na uzupełnienie zapasów, omówienie dalszej trasy i odpoczynek. To był dzień z prysznicem :)
Obrazek

13.09 - Busteni - wjazd na płaskowyż Bucegi - Babele i Sfinks - Dolina Ialomita - baza Salvamont - (https://mapy.cz/s/pahekavepa)
Rano wjechaliśmy na płaskowyż Bucegi - doszliśmy do wniosku, że oszczędzimy w ten sposób sporo czasu a i będziemy mogli na górę w ten sposób zabrać więcej wody jeśli zdecydujemy się nie zejść do doliny Ialomita. Następnie spacer do Babele i Sfinksa - miejsc gdzie trzeba być :). Schronisko nie zrobilo na nas wrażenia natomiast to co nas otaczało... zdecydowanie tak. Czuliśmy się jak w jakiejś odległej krainie - przestrzeń zwalała z nóg. Po pamiątkowych fotografiach udaliśmy sie jednak do Doliny Ialomita, ciekawość zwyciężyła :) Po drodze udało się otrzymać zgodę od rumuńskiego odpowiednika GOPR na rozbicie namiotów przy ich bazie. Po szybkim rozbiciu namiotów udaliśmy się do Jaskini Ialomita. Musze przyznać - robi wrażenie. Po zwiedzeniu wróciliśmy do obozu i miło spędziliśmy czas na rozmowach z ratownikami. Tej nocy psy głośno ujadały, rano powiedziano nam, że w okolicy buszowały niedźwiedzie.
Obrazek Obrazek Obrazek

14.09 - Salvamont - Omu (2507 m) - Valea Gaura (https://mapy.cz/s/kajemolocu)
Rano wyszliśmy wcześnie, tego dnia pogoda miała nam się popsuć. Po uzupełnieniu zapasów wody poszliśmy w górę. W pewnym momencie musieliśmy przedzierać się przez stado owiec :) w trakcie przerwa na drugie śniadanie i ciąg dalszy podejścia. Widoki zapierały dech w piersiach. Pojawiło się też więcej turystów. Schronisko na szczycie Omu zaskoczyło maleńkością :) ale i było miejscem z dobrą gorącą herbatą. Pogoda zaczęła się pogarszać, temperatura także spadła, trzeba było się ubrać i uciekać w dół. Po drodze czekały nas utrudnienia zaznaczone na mapie. Klamry i łańcuchy tylko trochę ułatwiały schodzenie z ciężkimi plecakami. W końcu po mozolnym schodzeniu w dół udało nam się trafić do wodospadu. Po uzupełnieniu wody udaliśmy się w poszukiwaniu starego szałasu Gaura. Kolacja, śpiewanki i lulu. Miejsce było niesamowite!
Obrazek Obrazek Obrazek

15.09 - Valea Gaura - Bran (https://mapy.cz/s/cecesulene)
Budzimy się i podziwiamy to co wokół nas.. Dolinka otoczona górami! Tego dnia szybkie zejście do Bran, potrzebowaliśmy pół dnia odpoczynku. Noc spędziliśmy na wampirzym kampingu - super miejsce. Bran jako miejscowość nie robi na nas wrażenia, trochę jak Szklarska Poręba tylko z zamkiem :)
Prysznic po raz drugi podczas wyjazdu :) i przepierka. Po ogarnięciu namiotów poszliśmy zwiedzić Bran, uzupełnić zapasy i zjeść coś co nie jest kanapką albo pulpą.
Obrazek

16.09 - autobus do Zarnesti - Cabana Curmatura (https://mapy.cz/s/lededafafe)
Rano złapaliśmy autobus do Zarnesti, dokupiliśmy brakujące produkty i udaliśmy się do schroniska pod ścianą pasma Piatra Craiului. Po drodze przybłąkał się do nas pies na szczęście po osiągnięciu pewnej wysokości zdecydował się wrócić do miasta. Znowu dużo owiec.. i bobków. Po wejściu w las ciąg dalszy łapania wysokości. Trasa bardzo przyjemna nawet z ciężkim plecakiem a cień był bardzo pożądany tego dnia. Po "zameldowaniu" się na pochyłym polu namiotowym zrobiliśmy rozpoznanie okolicy. Wieczór spędziliśmy z innymi turystami w schronisku. Niezwykle klimatyczne miejsce, prawdziwe schronisko z duszą, kotami, ciastem z koperkiem i ciepłymi ścianami od pieca :)
Obrazek

17.09 - Cabana Curmatura - La Om (2238 m) - Cabana Curmatura (https://mapy.cz/s/fuzubobejo
Tego dnia o 6 rano wyruszyliśmy na szlak. Czekała nas długa trasa i ze względów bezpieczeństwa po raz pierwszy na lekko :) Podzieliliśmy się na 3 zespoły tak by nie blokować się wzajemnie na górze, każda grupa obrała inny szlak wejściowy w zależności od sił i odwagi :) Umówiliśmy się na spotkanie przy schronie w dolinie skąd mieliśmy razem wrócić do schroniska. Piatra Craiului.. robi wrażenie, ci co ją przeszli mówią, że jest trudniejsza nieco od Orlej Perci. Jest to wapienna korona, którą trzeba pokonać dosyć sprawnie zwłaszcza jeśli zaczyna padać deszcz.. Najgorszym odcinkiem był szlak prowadzący z Om do schronu - zejście było mozolne ponieważ zjeżdżaliśmy z gruzem i piachem w dół wywołując mikro lawinki. Przy schronie chwila wytchnienia, porównanie wrażeń i do schroniska marsz :) Wieczorem elektrolity, ciasto z koperkiem i spać!
Obrazek Obrazek Obrazek

18.09 - Cabana Curmatura - Wąwóz Zărneşti - polana (https://mapy.cz/s/jonunolezu)
Pozwoliliśmy sobie na dłuższy sen i nieco luźniejszy dzień. Było to nam już potrzebne. Przed południem zebraliśmy się i ruszyliśmy w stronę wąwozu. Było co podziwiać - odsłonięcia, skalne korytarze, małe groty a dzieki tablicom edukacyjnym także w j. angielskim mogliśmy się o tym miejscu dowiedzieć nieco więcej. Po spacerze docieramy do polany ze strumieniem, którą mijaliśmy 16.9. Postanawiamy tu rozbić dziś obóz. Delegacja wyrusza na zakupy do Zarnesti. Wieczór mija nam na siedzeniu przy ognisku i błogim odpoczynku. Taki dzień bardziej restowy.
Obrazek

19.09 - polana - Zarnesti - autobus do Rasnov - zamek Rasnov - Stana Turistica Sergiana (polana) (https://mapy.cz/s/herapumafo)
Rano spacer do Zarnesti, łapanie autobusu do Rasnov. Zwiedzamy miasteczko i wspinamy się schodami do zamku, szkoda nam pieniędzy na windę ;) Idziemy dalej, po drodze ciekawa jaskinia. Pogoda zaczęła się buntować i decydujemy się w końcu rozbić na polance przy gospodzie Sergiana. Dostajemy zgodę, uzupełniamy także wodę. Zapowiada się zimna noc, szybko gotujemy kolację, ubieramy się cieplej i.. decydujemy się na elektrolity w Sergianie (wygrała chęć ogrzania się w budynku przed pójściem spać do zimnego namiotu). Po wejściu do lokalu od razu nas rozpoznają i nazywają sąsiadami :) Manager przychodzi do nas i chwilę z nami rozmawia zainteresowany naszą wędrówką. Niestety przychodzi czas powrotu do namiotów. Pozostaje jeszcze wyniesienie prowiantu na pewną odległość od obozu (nie pisałam o tym wcześniej, ale tak wyglądał każdy wieczór w miejscach gdzie spaliśmy na dziko - wyniesienie jedzenia, powieszenie tego na drzewie a rano przyniesienie z powrotem o ile niedźwiedź się tym nie poczęstował) i można iść spać. Ta noc była najzimniejsza ze wszystkich, czuć było już jesień...
Obrazek Obrazek

20.2 - polana - Poiana Brasov - Postavaru (1799 m)- autobus do Braszowa (https://mapy.cz/s/nugomulazo)
Rano zwijamy obóz, pogoda jesienna ale nie pada, o poranku strasznie zimno! Niedźwiedzie nic nie zjadły więc mamy co jeść. Ruszamy w stronę Poiany Brasov a następnie podejmujemy decyzję, że zdobywamy Postavaru :) Po drodze odwiedzamy jeszcze schronisku. Po zdobyciu szczytu wracamy do Poiany Brasov, łapiemy autobus i ruszamy do Braszowa. Tę noc spędzimy w hostelu - pora się domyć przed powrotem. Idziemy także zjeść coś lokalnego. Zaczynamy zwiedzanie Braszowa. Jeszcze jutro będzie na to prawie cały dzień.
Obrazek Obrazek

21.2 - Braszów - pociąg do Budapesztu
Kończymy zwiedzanie tego miasta. Po 16 wsiadamy do pociągu i ruszamy do Budapesztu.

22.2 - o 5 rano dojeżdżamy do Budapesztu, a o 8 rano wsiadamy do Flixbusa do PL :) W Katowicach jesteśmy po 16. I to już koniec naszego obozu.

To w takim ogromnym skrócie. Szerzej mogę kiedyś opowiedzieć.
Jak ten wyjazd na mnie wpłynął? Część serducha zostało właśnie tam.. I tak bardzo tej części brakowało, że w lutym znowu tam pojechałam na tydzień.. Tym razem zwiedzić transylwańskie "must see" :)
Awatar użytkownika
gracjab
 
Posty: 418
Rejestracja: 01 lis 2015, 21:32

Re: Rumunia 8-22.09.2019

Postautor: KrzysiekJ » 02 mar 2020, 11:13

Już jestem po pierwszej lekturze! Dziękuję bardzo. Na pewno jeszcze dzisiaj wrócę do czytania.

PS. Mam nieśmiałą prośbę do administratora. Czy można wydzielić na forum, w obrębie "Z życia SKPS", nowy dział "Nasza SKPS-owska Rumunia" (lub np. "SKPS w rumuńskich Karpatach") i poprzerzucać tam wątki rumuńskokarpackie? Na razie jest ich niewiele (trzy lub cztery), ale na pewno liczba ich wzrośnie. Wtedy takie relacje nie zginą i nie zawieruszą się w dziesiątkach najczęściej zawierających po jednym wpisie naszych sudeckich wątków, będących zwykle komunikatami przedwyjazdowymi. Sądzę, że naprawdę jest sens.
KrzysiekJ
 
Posty: 147
Rejestracja: 22 gru 2013, 01:43

Re: Rumunia 8-22.09.2019

Postautor: KrzysiekJ » 02 mar 2020, 18:13

Naprawdę super wyjazd. Wyjątkowo utrafiliście z pogodą - we wrześniu można się w Karpatach rumuńskich często mocno zdziwić, nierzadko pierwszymi śniegami. Wam się udało. Tylko pozazdrościć!

Bardzo podoba mi się też program Waszej wędrówki - jeden wyjazd i w sumie pięć szczytów do Korony Gór Rumunii. Czy pod tym kątem przygotowywany był program, czy "tak jakoś wyszło"?

Refleksji i pytań na pewno będę miał sporo. Chciałbym jeszcze kiedyś wrócić w tę część Karpat - jeszcze mi się nie znudziły, chociaż szósty raz w Bucegi to może być trochę zbyt wiele. Ale tam jest tak fajnie!

Na razie odniosę się do problemu rumuńskich piesków pasterskich, bo w Twojej relacji pobrzmiewa kolejny raz - tak często spotykana wśród nie tylko polskich turystów - mocno niezasłużona opinia o tych "groźnych i krwiożerczych" bestiach. Jest trochę inaczej - naprawdę. Kiedyś napisałem co nieco o moich kontaktach z owczarkami z gór rumuńskich - zamieściłem to na nieistniejącym już forum "Karpaty Wschodnie". Sądzę, że moje wrażenia sprzed kilku lat spokojnie mogę "przekleić" na nasze SKPS-owskie forum, nieco tylko tamten wpis modyfikując. Dodam, że po tych moich słowach z 2016 r. byłem jeszcze kilka razy w rumuńskich Karpatach. Swojego zdania o tamtejszych pieskach nie zmieniłem.

gracjab pisze:Największym wyzwaniem było odganianie psów pasterskich, które pilnowały pasących się stad owiec. Momentami było groźnie, od tego dnia każdy z nas miał w kieszeni kamień na wszelki wypadek.


Pierwszy mój wyjazd w rumuńskie Karpaty, SKPS-owski oczywiście, to Retezat w 1982 r. Od tego czasu spotkań z pasterskimi psami miałem już chyba z setkę, a pewnie nawet nieco więcej. I nigdy nie słyszałem, aby ktoś został przez nie pogryziony...

To stereotypy i naprawdę fałszywe opinie, puszczane w obieg najczęściej przez tych, którzy rumuńskich gór albo nie znają, powtarzają zasłyszane opinie, albo w górach zachowali się po prostu głupio - odpalając np. race, gaz i tym podobne wynalazki.

Aby nie być gołosłownym, chciałbym pokazać parę moich zdjęć tych krwiożerczych karpackich bestii

Góry Paring (Munţii Parâng) - wrzesień 2007 r.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Góry Bucegi (Munţii Bucegi) - sierpień 2010 r.

Obrazek


Góry Fogaraskie (Munţii Fagaraş) - sierpień 2010 r.

Obrazek

Góry Cindrel (Munţii Cindrel) - wrzesień 2010 r.

Obrazek

Obrazek

Góry Bucegi (Munţii Bucegi) - sierpień 2013 r.

Obrazek

Góry Baiului (Munţii Baiului) - sierpień 2013 r.

Obrazek

Góry Ciucas (Munţii Ciucaş) - sierpień 2013 r.

Obrazek

Obrazek

Góry Podu Calului (Munţii Podu Calului) - sierpień 2013 r.

Obrazek

Obrazek

Góry Penteleu (Munţii Penteleu) - sierpień 2013 r.

Obrazek

Góry Mehedinţi (Munţii Mehedinţi) - sierpień 2014 r.

Obrazek

Góry Cernei (Munţii Cernei) - sierpień 2014 r.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Biały Retezat (Munţii Piule-Iorgovanului) - sierpień 2014 r.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Góry Tulişa (Munţii Tulişa) - sierpień 2014 r.

Obrazek

Góry Cindrel (Munţii Cindrel) - marzec 2015 r.

Obrazek

Góry Trascau (Munţii Trascau) - marzec 2015 r.

Obrazek

Obrazek

Góry Marmaroskie (Munţii Maramureşului) - lipiec 2015 r.

Obrazek

Podobnych zdjęć mam jeszcze kilkadziesiąt, jeżeli nie więcej - sporo, zwłaszcza tych z lat 80. jeszcze nieposkanowanych. Naprawdę tylko dwa razy napotkałem agresywne psy (ale nie odważyły się nikogo ugryźć) - raz w górach Semenic w sierpniu 2001 r.

O to te psy z tego zdjęcia

Obrazek

Ale przypuszczam, że to była wina naszej liczącej przeszło 30 osób grupy (całe towarzystwo wędrowało w stronę najwyższego szczytu w tych górach Piatra Goznei 1447 m n.p.m.), gdyż czołówka zaczęła zachowywać się nieodpowiedzialnie - wymachiwanie kijkami itp. Drugi raz przy jednej z bacówek w górach Penteleu w sierpniu 2013 r., ale to chyba znowuż wina wyjątkowo wrednych pasterzy - potrafili na odcinku kilkuset metrów usunąć wszystkie znaki szlaków w pobliżu bacówki. Psy dopasowały się do tych skur....

A recepta na uspokojenie i zjednanie sobie psiaków jest dosyć prosta. Wystarczy mieć pod ręką odrobinę chleba lub skórek chleba (ja noszą woreczek foliowy z odpadami chleba w... torbie fotograficznej). I naprawdę to wystarczy. Psy "będą nasze" i nie wkurzymy pasterzy, którzy na pewno po pewnym czasie podejdą do nas. Pamiętajmy, że odpalając petardę wywołamy też panikę wśród owiec.

Z podawaniem chleba (można też kawałki żółtego sera, te fragmenty, które zaczynają pleśnieć, można też oczywiście coś mięsnego) nie spieszmy się. Pierwszy pies, który do was przybiegnie to raczej nie będzie ten najważniejszy. Raczej "skrzydłowy" - pilnujący jednaj flanki stada owiec. Będzie szczekał, ale nic nie zrobi. Ma bowiem zaalarmować głównego "szefa" sfory. Ten przybiegnie na pewno, chyba że was zignoruje - to stary wyjadacz i swój rozum ma. Jeżeli stwierdzi, że ze strony turystów nic owcom nie zagraża, raczej nie podejdzie i pozostałe psy się uspokoją. Poznać go po kolczatce - obroży z kolcami na zewnątrz. To ten pies, który przyjmuje na siebie ataki wilka, który - wiadomo - rzuca się swym ofiarom do gardła. Często ma poharatany po bojach pysk - pełen blizn.
On powinien otrzymać nasz poczęstunek jako pierwszy. Pamiętajmy, że w sforze panuje hierarchia. Jeżeli jakiś inny pies chwyci podejdzie do jedzenia jako pierwszy, wtedy przywódca może ugryźć. Ale nie nas, tylko tego psa, który złamał panujące w stadzie kanony.

To taki pies, jak ten na tym zdjęciu. Tu pilnuje mojego plecaka. Myślał wtedy, że jeszcze coś wyciągnę ze środka dla niego. Dobrze myślał...

Obrazek

Psy uspokajają sie też, gdy zobaczą, że rozmawiamy z pasterzami. Znają głos swoich opiekunów i wiedzą, kiedy oni coś mówią w wzburzeniu, kiedy zaś są spokojni. Wystarczy więc pozdrowić pasterza, zapytać, gdzie jest najbliższa woda lub źródło ("Unde este apa?", " Unde este izvorul?") lub "czy tu są niedźwiedzie" (Există urși aici?). Psy na pewno przestaną szczekać. I tu od razu przypomnę te nieszczęsne petardy - po huku pasterze na pewno wrzasną w naszą stronę w tak ostrej formie, że psiaki uznają w nas ich (pasterzy) i swoich wrogów.

A my podtrzymamy debilne stereotypy!

Jeśli już mamy użyć jakiegoś gadżetu, to niech będzie to zwykły metalowy gwizdek kupiony w składnicy harcerskiej lub sklepie sportowym (raczej nie ta imitacja gwizdka dokładana w niektórych plecakach do pasa piersiowego). Na nasz gwizd na pewno nadejdą pasterze.

Z takich fajnych "psich" wspomnień to obrazek z Gór Rodniańskich z lipca 2015 r. Na pasterskim płaju spotykamy owce i pilnujące je psy. Po dwudziestu sekundach psy są już oswojone... Nadchodzi pasterz i przerażony patrzy na naszą komitywę - ostrzega, że pies może ugryźć. Ale dla psiaków jesteśmy w tej chwili większą atrakcją niż ich opiekun. A ten, aby pokazać, że jednak on jest dla swojej watahy największym autorytetem pada na kolana i zaczyna... wyć. A psy razem z nim.

Mieliśmy rumuńskiego "Tańczącego z wilkami" w realu...

Obrazek

I jeszcze jedno, a właściwie dwa, wspomnienia.

W początkach maja 2000 r. odwiedziliśmy Sarmizegetusę rzymską (Colona Ulpia Traiana) u podnóża gór Retezat (nie był to wyjazd SKPS-owski, ale kilku przewodników z naszego koła w nim uczestniczyło: Maciek "Szalony" Ś., Piotrek Nogieć, Piotrek "Bidon" B. i ja). Owce jeszcze nie były wyprowadzone na hale. Przy jednym z domów spotkaliśmy taką sukę ze szczeniakiem. Przez dwa lub trzy dni spaliśmy obok, w domkach campingowych i ze Stefanią się dość dobrze zaprzyjaźniliśmy (tak naprawdę to imię takie miała szefowa miejscowej knajpy, ale imię to przeszło również na psinę)

Obrazek

Pięć lat później byłem w tym samym miejscu, przy tej samej knajpie i tej samej psiej budzie. W knajpie Stefani już nie było, suki o tym imieniu też, ale psiak - ten szczeniak sprzed pięciu lat - nas poznał. Na tej fotce zabawia się z moją córką Ulą.

Obrazek

W tle, za metalową siatką, teren wykopalisk archeologicznych w rzymskiej Sarmizegetusie.

A co do niedźwiedzi. Wędrując po górach gadajcie, podśpiewujcie. Zwierzak musi was słyszeć. Po posiłkach wszystkie puszki, pojemniki, folie, obierki itp. do worka foliowego, który trzeba dokładnie zamknąć. Nie zostawiać tego pod namiotem, tylko do plecaka (ja śmieci znoszę ze sobą z gór). Nieumyte garnki - nieraz brakuje wody - także chowamy do worków, aby nie kusiły miśków zapachem. Wieszanie jedzenia w workach na drzewach to często stosowana praktyka, ale bez przesady. Jeszcze nie otworzone konserwy i inne sklepowo zamknięte wiktuały mogą pozostać w namiocie.

Przy takim podejściu kontakt z misiem będzie wyglądał w takiej mniej więcej formie (Góry Şureanu - maj 2005 r.). Wasze drogi raczej się nie skrzyżują.

Obrazek

Obrazek

Pozdrawiam i życzę Wszystkim udanych rumuńskich i karpackich eskapad!!!
KrzysiekJ
 
Posty: 147
Rejestracja: 22 gru 2013, 01:43

Re: Rumunia 8-22.09.2019

Postautor: gracjab » 02 mar 2020, 18:58

Krzyśku,
ten fragment z psami był spowodowany nieprzyjemną sytuacją gdy trafiliśmy na psy w pobliżu stada a nigdzie nie było pasterza. Oczywiście zgodzę się z tobą, że nie można uogólniać tego do wszystkich psiaków, procedury kontaktu z pasterzem mamy opanowane już do perfekcji :) Przy jeziorze spotkaliśmy bardzo miłe pieski, które rano czekały na wspólne śniadanie z nami ;) i zaproszonym na nie pasterzem :) Te kamienie to tak wiesz... Bardziej jako placebo, coś uspokajającego w trudnej chwili niż do użytku.
Schodząc do Busteni w lesie przed samymi zabudowaniami mieliśmy bardzo nieprzyjemną sytuację z psami, były zostawione same z owcami i zaczęły nas nawet okrążać.. Na szczęście ktoś się zjawił i zareagował... W miejscowościach bardzo dużo bezpańskich psów mieliśmy okazję mijać.. Aż serducho się krajało jak podchodziły i szukały przyjaznej duszy i czegoś do jedzenia.

Z miśkami nie mieliśmy kontaktu, choć podczas biwaku w dolinie Azugi spotkaliśmy leśników, którzy słysząc, że kierujemy się do Busteni i później w Bucegi pokazali nam nagranie sprzed kilku godzin jak niedźwiedzie spacerowały po ulicach Sinai. No cóż taki region. Tropów za to było sporo. W nagrodę niedźwiedzia spotkałam na Małej Fatrze miesiąc później :)

Pytasz również o plan wyjazdu. Chcieliśmy zminimalizować czas, który musimy przeznaczyć na dojazdy więc tak jakoś przypadł mi do gustu rejon Braszowa. Siedząc z mapami i licząc kilometry, podejścia oraz mając na uwadze nasz bagaż wyszło, że mogę zaproponować coś różnorodnego i ciekawego. Kilka dobrych rad i wskazówek otrzymałam również od Krzyśka R :) - dzięki Krzysiek!

Co do pogody to faktycznie, wygraliśmy w totka. Ani jednego dnia z deszczem! Dzięki temu mogliśmy zejść do Ialomity i zdecydować się na powrót na grzbiet Bucegi. Płaskowyż wymiata! Ale i Piatra Craiului zauracza a jednocześnie uczy cierpliwości i pokory :)
Awatar użytkownika
gracjab
 
Posty: 418
Rejestracja: 01 lis 2015, 21:32

Re: Rumunia 8-22.09.2019

Postautor: KrzysiekJ » 04 mar 2020, 17:14

Mam jeszcze jedno pytanie: czy we wrześniu natknęliście się na jakieś puste szałasy lub bacówki, ale takie z nieuszkodzonym dachem i ścianami; lub inne ewentualne "nieoficjalne" miejsca noclegowe? Niby zawsze zabiera się namiot, ale zdarza się sytuacja, że wiatr jest taki, że nie sposób go rozbić. Kiedyś w Białym (Małym) Retezacie (Muntii Piule Iorgovanului) musieliśmy przed wiatrem ratować się w taki sposób :lol: Przy okazji namiot wysechł po wcześniejszej ulewie w Górach Godeanu.


Obrazek


Obrazek
KrzysiekJ
 
Posty: 147
Rejestracja: 22 gru 2013, 01:43


Wróć do Wyjazdy, rajdy, wyprawy... [ODBYŁO SIĘ]

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron